Pomaganie jest fajne, a dobro wraca

0 2 Comments

Jak zawsze w styczniu moja myśl biegnie w stronę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i za każdym razem serce mi rośnie, gdy widzę, że Polacy potrafią zjednoczyć się dla dobrej sprawy. WOŚP jest w mojej opinii fenomenem na światową skalę. I naprawdę chciałabym, żeby ta Orkiestra grała do końca świata i jeden dzień dłużej!

Przy okazji WOŚP i kolejnego finału, pomyślałam, że podzielę się z Wami nowiną o projekcie charytatywnym, do którego zostałam zaproszona przez koleżanki po piórze. Nie umiem organizować takich akcji czy zbiórek na szczytny cel, ale ilekroć ktoś zaprasza mnie do udziału, nigdy nie odmawiam. Pomaganie jest fajne – i odkryłam, że nawet istnieje taki hasztag w mediach społecznościowych!

Chciałabym umieć pomagać bardziej. Znaleźć w sobie siłę, żeby podjąć się wolontariatu, by osobiście nieść pomoc. Zabiegana na trzech etatach, wiecznie wyszarpuję czas na wszystko. Właściwie dla mnie jako mnie tego czasu już prawie nie starcza… Ale staram się pomagać tym, co potrafię – czyli pisaniem. Choć taka mała cegiełka może wesprzeć inicjatywy charytatywne w zbiórce funduszy na wielki cel.

Nie pierwszy raz

Dwa lata temu przekazałam debiutancką książkę, „Przeczucia” na aukcję charytatywną, której celem była zbiórka na leczenie małej Julki. Dedykację pisałam na koniec mojego pierwszego (i jedynego jak do tej pory) spotkania autorskiego. Pamiętam jak dziś tę presję, żeby dedykacja pozostawała neutralna i osobista jednocześnie. Zazwyczaj pisałam dedykacje osobom, z którymi miałam kontakt. Tu musiałam napisać coś skierowanego do nieznanego odbiorcy.

Strona tytułowa książki pt. "Przeczucia" z dedykacją Leny KlimkiObawiałam się, że nie znajdzie się nabywca – wszak jestem nieznaną pisarką, nie mam wyrobionego nazwiska, książka była moim debiutem, więc ktoś licytował „kota w worku”… Bardziej chyba zadziałała magia dobrego serca niż chęć zdobycia książki z autografem autorki. Na szczęście ktoś wylicytował „Przeczucia” i poszły w dobre ręce. A ja dołożyłam cegiełkę do zbiórki na leczenie Julki.

Teraz też pomagam w zebraniu funduszy na leczenie innej dziewczynki. Tym razem chodzi o Oliwię. Póki co nie mogę zdradzić zbyt wielu szczegółów, ale możecie być pewni, że jak tylko organizatorzy akcji uchylą kolejnego rąbka tajemnicy, wrócę tu i napiszę Wam więcej na ten temat. Obserwujcie mojego Instagrama – tam najprędzej pojawią się nowe wiadomości!

Jedno jest pewne – warto pomagać, a dobro wraca. Głęboko w to wierzę. Pamiętajcie: pomaganie jest fajne! I to nie tylko dlatego, że istnieje taki hasztag 😉

A Wy? Wspieracie potrzebujących? W jaki sposób?

2 thoughts on “Pomaganie jest fajne, a dobro wraca”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

cztery + siedem =