Wizyta pisarska w Paryżu

0 Comments

Dwa lata temu wybrałam się do stolicy Francji z wizytą pisarską. No dobra, nie do końca… Podróż była służbowa, ale podsumowując jej przebieg mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to była wizyta pisarska w Paryżu. Nie inaczej!

Lądowanie w śnieżycy

Skrzydło samolotu PLL LOTPamiętam dzień, jakby to było wczoraj. Wystartowałam ze słonecznego Krakowa, a dwie godziny później lądowałam wśród śnieżycy na paryskim lotnisku Charles de Gaulle. Zupełnie się tego nie spodziewałam! Nie lubię lądowania w chmurach, a te wyjątkowo wrednie wisiały wtedy nad Paryżem. Kiedy zeszliśmy poniżej linii chmur, mogłam podziwiać szaro-bury świat wśród szalejącej śnieżycy. Jedyna moja nadzieja była w polskim pilocie, bo po lataniu z różnymi już przewoźnikami mam jedną opinię na ten temat wyrobioną – najlepiej lądują piloci LOTu!

Paryskie lotnisko de Gaulle’a to był jakiś kosmos. Nie zliczę przemierzonych kilometrów w celu odnalezienia transportu do centrum miasta, a zorientowanie się, czym mogłabym się tam dostać, zajęło mi sporo czasu, mimo że francuski język jako tako ogarniam… Mogłam to zrzucić na karb przeziębienia, które mnie brało dość mocno, a które nie mogło być wymówką do niepojechania na delegację. Dzisiaj brzmi to jak nonsens, bo nawet lekki katar wywołuje panikę u wszystkich wokoło. Wtedy nikogo nie dziwiło i nie stanowiło powodu, dla którego miałabym odwołać wyjazd.

Wreszcie zapakowałam się w pierwszy autobus, który przyjechał. I był to zły autobus. Bo zawiózł mnie pod samą wieżę Eiffla, skąd miałam dość daleko do hotelu. Nie muszę chyba mówić, że jako osoba przeziębiona chciałam po prostu trafić już do ciepłego pokoju i napić się gorącej herbaty! Na dodatek w autobusie zobaczyłam plakat z hasłem: „The winter is coming”… Cudna ironia losu!

Wieża Eiffla

Wieża Eiffla niknąca w chmurachKiedy wspominam tę moją pisarską wizytę w Paryżu, zacierają się już wrażenia związane z infekcją i osłabieniem, a zaczynam dostrzegać pozytywne zbiegi okoliczności. Gdybym bowiem nie wsiadła do złego autobusu z lotniska, nie trafiłabym pod samą wieżę Eiffla w ten śnieżny, pochmurny dzień. I ominąłby mnie niepowtarzalny widok! Bo widzieć tę budowlę przy pięknej pogodzie to jedno, ale trafić na dzień, kiedy jej wierzchołek niknie w chmurach… To nie zdarza się często. Dzięki przypadkowi udało mi się zrobić najpiękniejsze zdjęcia, na jakie stać było mój smartfon!

Metalowe ażury wieży przyprószone śniegiem wyglądały jak zrobione z koronki. A wierzchołek tonął w śniegowych chmurach. Niezwykłe wrażenie! Zachwycił mnie ten widok! Gdyby nie to, że miałam pod nogami walizkę (która bardzo skomplikowała mi pracę fotografa), zrobiłabym znacznie więcej zdjęć. Niemniej, musiałam jakoś dotrzeć do hotelu. Marzyłam o ciepłej herbacie i – co pokazały późniejsze wypadki – zapłaciłabym każde pieniądze za talerz gorącej zupy! Tak, tak… jedzenie w Paryżu nie jest tanie…

Spacer po zaśnieżonym Paryżu

Nie miałam zbyt wiele czasu na zwiedzanie, ale udało mi się wyjść na krótki spacer po okolicy. Ośnieżone Ogrody Tuileries, Plac Zgody, zasypany dziedziniec przed Luwrem, czy niknąca w oddali wieża Eiffla. Zrobiłam też całą serię zdjęć łuku triumfalnego du Carrousel. Wszystko na cudnie białym tle, co – jak się niedawno dowiedziałam – nie zdarza się w Paryżu często. Drugiego dnia nie było już śladu po śniegu, tym bardziej więc doceniłam niezaplanowaną wizytę pod wieżą Eiffla.

Paryż był chyba pierwszym miejscem, do którego zabrałam moją książkę pt. „Przeczucia”, żeby zrobić Elce Górskiej parę zdjęć na słynnym tle. Drugiego dnia wieczorem zabrałam na spacer książkę i niejako z Elką odwiedziłyśmy Króla-Słońce, byłyśmy też pod Katedrą Notre-Dame i pod łukiem triumfalnym du Carrousel.

Książka Przeczucia na tle Luwru

Gdyby tylko było trochę cieplej! A mnie naprawdę odmarzały dłonie od trzymania książki i telefonu… Stąd – jakość tych zdjęć pozostawia nieco do życzenia. Mimo ich średniej jakości, nie mogłam się powstrzymać i wylądowały (lub jeszcze wylądują) na moim Instagramie.

Ale co tam! Liczą się wspomnienia i pamiątki z wyjazdu!

Cieszę się, że udało mi się spełnić marzenie o wizycie w Paryżu. Chciałabym tam jeszcze wrócić – tym razem w celach czysto turystycznych. No i może pisarskich… Jakby na to nie patrzeć ta podróż była bardzo inspirująca, szczególnie w odniesieniu do moich fanfików. Ale o tym napiszę może za tydzień… Chcielibyście o tym przeczytać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

13 − six =