„F” jak fanfiki

0 Comments

Fanfiki, fanfiction, fandomy, twórczość fanowska… Odkryłam ten świat zupełnie przypadkowo i nawet nie spodziewałam się, że tak długo tam zabawię…

O co właściwie chodzi?

Z fanfikami zetknęłam się świadomie po raz pierwszy w 2017 roku, kiedy zupełnym przypadkiem natrafiłam na pisarkę tworzącą fanfiction z uniwersum „Miraculum: Biedronka i Czarny Kot”. Byłam wtedy na samym początku przygody z tym serialem – nie ukrywam, że wciągnęła mnie w ten świat moja własna córka 😉, choć zakładam, że mnie do serialu przyciągnęło zupełnie coś innego niż ją. Zafascynowała mnie złożoność relacji między bohaterami oraz twórczość fanowska, która narastała wokół nich.

Zaczęłam drążyć temat fanfiction. Dowiedziałam się, że twórczość ta nie narusza praw autorskich. Warunkiem jest jej dostępność za darmo i niezarabianie na sprzedaży czy udostępnianiu swoich fanowskich dzieł. Bądźmy szczerzy – jest sporo takich twórców, którzy produkują opowiadania lub fanarty za pieniądze. Sama też mam stronę na ko-fi.com, ale służy mi ona jako źródło do zebrania funduszy na nowy sprzęt lub self-publishing kolejnej książki. Założyłam sobie, że nigdy nie zamieszczę ogłoszenia o odpłatnym pisaniu krótkich opowiadanek z jakiegokolwiek uniwersum. Chyba że z własnego, Przeczuciowego… Czasami się zastanawiam, czy partonite.pl lub patreon.com nie jest lepszym miejscem na taki crowdfunding… Ko-fi.com chyba nie jest zbyt popularna w Polsce…

Fanfiki a moja książka

Z fanfikami mam problem, bo nie traktuję ich jak książek takich pisanych na poważnie, z pełną odpowiedzialnością za bohaterów czy uniwersum. Piszę je lekko, co nie oznacza, że nie przywiązuję wagi do ich jakości! Zdarza mi się przeczytać komentarz, że moje fanfiki wyróżniają się na tle innych utworów fanowskich. Ale fakt pozostaje faktem – ten element mojej twórczości traktuję znacznie lżej.

A przez to, że pisze mi się z mniejszą presją, podświadomie uciekam w opowiadania fanowskie, zamiast skupić się na własnej książce, czyli na „Przeczuciach 2”. Takim kubłem zimnej wody był mój ostatni fanfik. Objętościowo okazał się dłuższy niż moja w pełni autorska książka. Pisałam o tym w lutym i powiem jedno – poszłam na urlop od fanfików i jestem wytrwała w tej decyzji. Zabrałam się za pisanie „Przeczuć 2”. Zła wiadomość jest taka, że zaczęłam je pisać od nowa. Dlaczego? Ponieważ po dwóch latach impasu znalazłam spore uchybienia w tym, co było do tej pory napisane.

To z w sumie zasługa fanfików, bo sporo się dzięki nim nauczyłam. Z pewnością piszę znacznie swobodniej, szybciej i lepiej też tłumaczę na angielski. Coraz lepiej planuję historie, ich kamienie milowe i punkty krytyczne. Rozwijam się. No i mam szerokie grono odbiorców, których opinia też pozwala mi się stawać coraz lepszą pisarką…

Ciekawa jestem, czy zaglądają tu moi czytelnicy z blogów. Jeśli tu jesteście, to wolicie moje fanfiki czy moje opowiadania w pełni autorskie? Zapraszam do dyskusji!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

18 + siedemnaście =