Dramatyczne, ciemne chmury nad górami, przez które przebija się jasne, złote światło słońca. Metafora walki z mrokiem w artykule o tym, że depresja to choroba

Nie bądź obojętny – depresja to choroba

Jak co roku w okolicach 23 lutego – Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją – poruszam temat zdrowia psychicznego. Robię to, by nawoływać do uważności na niemy krzyk rozpaczy.

Depresja to choroba podstępna. Często przykrywa uśmiechem prawdziwy ból, a przez otoczenie bywa sprowadzana do „chandry”, „fanaberii” czy zwykłej słabości. Co w takiej sytuacji robi chory? Zaczyna się ukrywać i wstydzić. W rezultacie nie podejmuje leczenia. A musimy to powiedzieć głośno: nieleczona depresja jest chorobą śmiertelną.

Depresja to choroba, a tę leczymy u lekarza

Tak bardzo chciałabym, aby psychoterapia czy leczenie psychiatryczne przestały być stygmatyzowane. „Bo z Tobą jest coś nie halo” – słyszą chorzy. Czy to samo mówimy osobie z nogą w gipsie albo kimś, kto bierze tabletkę na gardło?

Serce mi się kraje, gdy o tym piszę. Tyle osób cierpi w milczeniu, niezrozumianych przez otoczenie, a czasem wręcz „dobijanych” komentarzami typu: „weź się w garść”. Depresja to choroba, a nie jest brak silnej woli. To brak chemicznej równowagi w organizmie.

Nie jestem lekarzem, ale wiem, gdzie szukać pomocy. Jak boli Cię serce, idziesz do kardiologa. Kiedy boli dusza – trzeba iść do psychiatry. Jeśli mój głos sprawi, że choć jedna osoba umówi się na wizytę, to znaczy, że warto było o tym pisać.

Prośba o pomoc to wielki akt odwagi

Podjęcie decyzji o leczeniu jest ogromnym przełomem. Wymaga heroicznej odwagi, bo depresja potrafi być obezwładniająca. Znam przypadki, gdy zachęta musiała wyjść od kogoś z boku, bo chory nie miał już siły nawet na to, by podnieść słuchawkę telefonu, albo wiary w to, że warto mu pomóc.

Drugą trudnością jest sam proces leczenia. To okres ciężki nie tylko dla chorego, ale też dla jego bliskich. Tak lubimy od razu widzieć efekty. Pojawiają się pytania: dlaczego się nie poprawia? Kiedy będzie lepiej? Dlaczego nie działa?

Działa. Ale w swoim czasie. Każdy ma swoje tempo leczenia. Ważne, by nie ustawać, by przeć do przodu, by mieć wsparcie. Choć to bardzo trudne.

Dlaczego o tym piszę?

Nazwałam się „Autorką od emocji” nie dlatego, że to brzmi chwytliwie. Po prostu mam radar naturalnie nastawiony na aurę otaczających mnie ludzi. Zdarzyło mi się usłyszeć między wierszami wołanie o pomoc. Nieme. Czasami widać je w oczach, w geście czy we wtrąconym mimochodem zdaniu.

Nigdy nie pozostaję obojętna na te sygnały. Bo wierzę, że nasza wrażliwość może uratować komuś świat.

Jeśli chcesz przeczytać inny mój tekst na temat depresji, zapraszam Cię do wpisu pod tym linkiem. Jeśli chcesz porozmawiać, zapraszam do komentarzy i na moje social media (Instagram lub fanpage) – tam też piszę o zdrowiu psychicznym i szukaniu dobrostanu.

Ziarenko do słoika

Zdrowie psychiczne nie jest celem, do którego się dociera, ale sposobem, w jaki podróżujesz. Pamiętaj, że masz prawo poprosić o kompas, gdy zgubisz drogę w mroku.

Pytanie do Ciebie: Kiedy ostatni raz zapytałaś samą siebie (lub kogoś bliskiego) z pełną uważnością: „Jak się naprawdę czujesz?”, gotowa przyjąć każdą odpowiedź?

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 + osiemnaście =

Przewijanie do góry